niedziela, 16 listopada 2014

3 oblicza wanilii w woskach Yankee Candle

Nadeszła pora - szare, leniwe, ponure wieczory - aby znów powrócić do palenia wosków i pachnących świec.
W okresie letnim nie przepadam za paleniem tego typu produktów. Uważam, że jest wystarczająco parno i dusząco i jedyny zapach jaki chcę wąchać to świeże powietrze.

Pierwsze swoje woski kupiłam ponad rok temu... i bardzo uprzyjemniły mi życie, że koleklcja wax-ów zwiększa się.
Dziś troszkę opisze 3 woski. Wszystkie posiadają nutę wanilii. Coś dla zwolenników słodkich zapachów chciałoby się napisać. Otóż wszystkie nie są typowo słodkimi zapachami, dlatego zachęcam do przeczytania do końca.





  • Vanilla Lime - zachęcona opisem producenta kupiłam ten wosk z myślą, że może będzie można go palić jeszcze późnym latem. Spodziewałam się takiej naprawdę soczystej limonki otulonej wanilią. Zapaliłam... a tu lipa. Dla mnie zapach jest zbyt łagodny i po prostu nie czuję tej limonki. Przez ten zapach chciałam przywołać wspomnienie lata - kolorowe, chłodne drinki. Jak dla mnie zostaje sama pocukrzona wanilia. Mnie zapach nie przekonał, ale czytałam wiele pozytywnych opinii. Każdy ma inne nosdrza :P

  •  Cherry Vanilla - mój pierwszy wosk jaki zapaliłam i zarazem jeden z moich ulubionych. Jest dość intensywny, rozprzestrzenia się po całym domu. Soczysta wisionka zanurzona w cukrze i otulona aromatyczną wanilią. Zapach z kategorii słodko-owocowej. Wiśnia przypomina mi jakiegoś wiśniowego dropsa z dzieciństwa, ale nie takiego sztucznego. Zapach nie jest duszący i nie drażni nosa. Zapach powoli się już kończy...

  • Vanilla Frosting - słodycz niczym z cukierni. Uwielbiam :)Zapach jest słodki - nie da się ukryć. Jest dość delikatny, na pewno delikatniejszy od poprzednika Cherry Vanilla. Wosk pachnie dokładnie tak samo jak opisuje producent. Wanilia zmieszana z lukrową masą, którą spotykamy na tortach. Mniam mniam :)


Pozdrawiam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz